Nie tylko rekomendacja

8 lutego 2012

Banki, które swego czasu znacznie zaostrzyły warunki kredytowe, od drugiego kwartału 2010 roku zaczęły je łagodzić. Doszło nawet do tego, że w pewnym okresie znacznie obniżyły prowizje i marże, rezygnowały z wkładów własnych, a niektóre nawet kredytowały ponad wartość nieruchomości. Oczywiście były to kredyty hipoteczne, w których zastawem była hipoteka. Obojętnie czy jest to hipoteka warszawa czy na przykład przemyśl zasady są takie same. Początkowe swoje działania banki tłumaczyły rosnącą ilością tak zwanych złych kredytów, czyli kredytów spłacanych ze znacznym opóźnieniem, bądź nie spłacanych w ogóle. O kredytach typu bez zaświadczeń, poręczeń czy bik też mogliśmy zapomnieć. Zapomnieć też mogliśmy i możemy nadal, o kredytach bez dokładnego prześwietlenia w bazach danych biura informacji kredytowej, czy biurze informacji gospodarczej. W biurze informacji kredytowej jak wiadomo gromadzone są dane o historii kredytowej klienta. Tej negatywnej jak i pozytywnej. Jeżeli będzie tylko pozytywna, możemy liczyć na kredyt bez specjalnych problemów. Jeżeli nie, to raczej nie liczmy na pożyczkę w banku. Natomiast w biurze informacji gospodarczej zbierane są informacje o zaległościach klienta w opłatach rachunków, na przykład za radio czy telewizor, a także zaległościach w stosunku do innych niż banki firm. Wracając jednak do wcześniejszej myśli, czyli o otworzeniu się banków na klienta, to taką swoistą symbiozę długo nie mogła znieść komisja nadzoru finansowego i wprowadzając w życie rekomendację T zburzyła cały ten biznes kredytowy.
– Ale nie tylko rekomendacja T stała się hamulcem kredytowym, ma też w tym swój udział biuro informacji kredytowej – stwierdził jeden z klientów. Swego czasu staraliśmy się z żoną o kredyt na budowę domu, nigdy nie mieliśmy żadnych kłopotów z bankami. Był to jak wiadomo kredyt hipoteczny więc zastawem była hipoteka nieruchomości. Zgadzam się, że czy jest to hipoteka warszawa czy szczecin zasady są podobne. Ja miałem tylko jeden kredyt studencki i spłacałem go regularnie, a żona nie miała żadnych kredytów, więc nie przewidywaliśmy żadnych niespodzianek. Tymczasem okazało się, że w bik odnaleziono jakieś informacje sprzed kilku lat o mojej żonie, która miała kiedyś jakieś zaległości w rozliczeniu się z kart kredytowych. Ale kiedy tylko bank poinformował o tym moją żonę natychmiast się z tych zaległości rozliczyła. Mimo to taka informacja została przekazana do bik. Po naszej interwencji w banku oraz bik, informacja została usunięta z bazy danych, ale smród pozostał. W kilku następnych bankach również nie otrzymaliśmy kredytu i również z tego samego powodu. Na szczęście informacja ta została już usunięta, więc możemy liczyć, że kredyt na budowę domu otrzymamy w innym banku.
Okazało się jednak, że to nie koniec kłopotów tej rodziny, bowiem klient ten figurował również w bazie danych Międzybankowej Informacji Gospodarczej, która zwie się również Bankowym Rejestrem Klientów Niesolidnych i jest prowadzona przez Związek Banków Polskich. Po interwencji zainteresowanych nazwisko męża klientki zostało również usunięte. Jednakże – jak słusznie zauważył mąż klientki – smród pozostał. Decydując się na kredyt, a później nie spłacając go w terminie wyznaczonym przez bank, musimy się liczyć z takimi niespodziankami.